poniedziałek, 14 października 2013

Grand Central. Reaktor przedwcześnie schłodzony


W środku reakcja łańcuchowa w prętach uranu 235. Na zewnątrz gromada nabuzowanych hormonami, nieokrzesanych półanalfabetów, zwabionych wysokimi zarobkami. Który czynnik bardziej niestabilny i wybuchowy - trudno  powiedzieć. 

Pomysł Rebeki Zlotowski na film był genialny, dlatego popędziliśmy na "Grand Central" co tchu, seans był wyprzedany. Niestety, scenariusz uległ połowicznemu rozpadowi :-/. W drugiej połowie filmu fabuła zaczyna wykonywać ruchy Browna a pozbawiona pomysłu na zakończenie reżyserka “ratuje” sytuację serią śmiałych scen erotycznych. Mimo to nie odradzam filmu. Pełne napięcia sceny rozgrywające się w otulinie reaktora mocno zapadają w pamięć. Niektórym panom w pamięć zapadnie też pewnie seksowne ciało i plebejskie rysy Lei Seydoux. Paniom do wspominania pozostaną chyba jednak tylko sceny z elektrowni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz