Geograf przepił globus to kawał bardzo dobrego kina obyczajowego z rewelacyjnym Konstantinem Chabienskim w roli tytułowego geografa. Jest to ten typ kina, który wciąga już w pierwszej scenie i nie odpuszcza aż do końca.
Film rozpoczyna się sceną w pociągu, w której do przedziału wchodzi mężczyzna i zapowiada, że zaśpiewa piosenkę Walerija Kipiełowa Ja swobodien. Następnie włącza muzykę w komórce, lecz ta początkowo się zacina. Każdy, kto od czasu do czasu jeździ pociągami osobowymi, od razu poczuje klimat wspólny dla Europy Wschodniej - taki sam pociąg, podobni ludzie, tylko pozazdrościć śpiewaka. Kiedy w refrenie rozpoznałam znajome strofy piosenki Siergieja Sznurowa "Swoboda", wiedziałam, że będzie to dobry film. Nie przypuszczałam tylko, że aż tak bardzo!
Konstantin Chabienski niewątpliwie ma urodę amanta. Rola w filmie Admirał jest tego najlepszym dowodem. Jednak reżyser Aleksandr Wieledinski zdecydował się obsadzić go w roli brzydkiego i odpychającego pijaka. I chociaż bohater robi wszystko żebyśmy go nie lubili, to stopniowo coraz bardziej zyskuje naszą sympatię. Motywem przewodnim filmu jest wolność. Nasz bohater ceni ją najbardziej. On nie zrobi nic wbrew swej woli. Ale nie tylko swoją wolność ceni, również innych. Kiedy żona zakochuje się w jego najlepszym przyjacielu, pozwala jej odejść. Chociaż swoje kredo życiowe bohater wypowiada nie raz, to pod koniec filmu jest to najbardziej dosadne. Kiedy córeczka pyta go o to, co jest dla niego ważne, skoro nieważne jest to, gdzie pracuje i czy w ogóle ma pracę, on prostodusznie odpowiada, że w tej chwili ważne jest to, żeby móc zapalić, a on nie ma papierosów. Ot, takie carpe diem.
Wielkim atutem filmu są świetne zdjęcia. Jest nawet taka scena, której w trailerach nie ma (i dobrze), gdzie przestrzeń pokazano niemalże jak w filmie 3D. Ach ta magia kina rosyjskiego! Myślę, że zamiast czytać o zdjęciach, najlepiej je zobaczyć. W trailerze przeznaczonym na rynek rosyjski tych ciekawych kadrów i ujęć jest znacznie więcej. Dodam tylko, że warto zwrócić uwagę na scenę ze skaczącym cieniem. Normalnie, jak "Mistrz i Małgorzata":
Jak dla mnie "Geograf przepił globus" to najlepszy film tegorocznego festiwalu. Jeżeli będziecie mieli okazję gdzieś go zobaczyć, np. na Sputniku, to gorąco polecam! Aha, i tym razem nie brakowało mi kawy ;)
Ciekawostki związane z filmem i okołofilmowe:
W filmie kilka razy pojawia się motyw Bajki o śpiącej królewnie i siedmiu junakach Aleksandra Puszkina. Raz główny bohater czyta ją córeczce na dobranoc, innym razem z kolei rapuje razem z łobuzem klasowym.
W filmie kilka razy pojawia się motyw Bajki o śpiącej królewnie i siedmiu junakach Aleksandra Puszkina. Raz główny bohater czyta ją córeczce na dobranoc, innym razem z kolei rapuje razem z łobuzem klasowym.
Muzyczny motyw przewodni filmu to ballada rosyjskiego wokalisty Walerija Kipiełowa, lidera rosyjskiego heavy metalowego zespołu Aria, porównywanego do takich klasyków gatunku, jak Iron Maiden czy Black Sabbath. Piosenkę "Ja swobodien" muzyk napisał w ramach autorskiego projektu Kipiełow (też heavy metalowego).
Refren piosenki "Ja swobodien" wykorzystał później w piosence Swoboda Siergiej Sznurow, lider zespołu Leningrad. Dodatkową ciekawostką jest to, że Sznurow skomponował dwie wersje "Swobody". Ta druga została wykorzystana w innym rosyjskim filmie Bumer 2.
Refren piosenki "Ja swobodien" wykorzystał później w piosence Swoboda Siergiej Sznurow, lider zespołu Leningrad. Dodatkową ciekawostką jest to, że Sznurow skomponował dwie wersje "Swobody". Ta druga została wykorzystana w innym rosyjskim filmie Bumer 2.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz